Pora na uchylenie kolejnej decyzji poprzednika!

Wiem, że tej zimy największe emocje znacznej części Polaków (szczególnie mieszkańców Warszawy oraz Górnego Śląska), oczywiście poza występami Adama Małysza w Pucharze Świata w skokach narciarskich, budzi toczący się spór Prezesa URE ? Mariusza Swory ze spółkami RWE Stoen S.A. oraz Vattenfall w sprawie działań obu podmiotów w stosunku do odbiorców energii elektrycznej zaliczonych do grupy taryfowej G. Rozwój sytuacji śledzę również ja, jednak o sporze tym wspominam troszkę innego powodu.Otóż, jego genezą było wstrzymanie przez obecnego Prezesa URE decyzji poprzednika (Adama Szafrańskiego) uwalniającej ceny energii elektrycznej. Wstrzymanie tej decyzji, budzi we mnie ? wciąż jeszcze młodym (tak się przynajmniej czuję), pełnym zapału idealiście i niepoprawnym optymiście, nadzieję na to, że również decyzje podjęte przez poprzednika Adama Szafrańskiego, tj. Leszka Juchniewicza zostaną uchylone. Jako młody wiekiem (lecz nie stażem) członek Stowarzyszenia Niezależnych Wytwórców Energii Skojarzonej za jedną z najbardziej chybionych decyzji byłego Prezesa URE ? Leszka Juchniewicza uważam opublikowany w dniu 31 maja 2007 r. Komunikat w sprawie możliwości jednoczesnego uzyskiwania świadectw pochodzenia za tę samą ilość wytworzonej energii elektrycznej z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii oraz z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w kogeneracji. W tym kontrowersyjnym komunikacie, były Prezes URE stwierdził, że w przypadku jednoczesnego spełnienia przez przedsiębiorstwo energetyczne warunków uprawniających do uzyskania świadectw pochodzenia energii elektrycznej wytworzonej w odnawialnych źródłach energii oraz świadectw pochodzenia z kogeneracji, nie jest możliwe uzyskanie obu rodzajów świadectw za tą samą ilość wytworzonej energii elektrycznej. Stanowisko Prezesa URE zawarte w powyższym komunikacie doskonale wpisuje się w politykę regulacyjną prowadzoną przez Pana Leszka Juchniewicza, której celem było sukcesywne eliminowanie z rynku niezależnych wytwórców energii elektrycznej i ciepła, na rzecz przestarzałych technologicznie dużych źródeł zawodowych. Działania Prezesa Leszka Juchniewicza doprowadziły przecież do zatrzymania pracy wielu gazowych źródeł kogeneracyjnych i rezygnacji przez co najmniej kilku inwestorów z planów budowy gazowych układów kogeneracyjnych małej i średniej mocy. Uważam, że swoją decyzją z dnia 31.05.2007 r. były Prezes URE zamierzał (świadomie lub nieświadomie) doprowadzić do wyraźnego spowolnienia tempa rozwoju odnawialnych źródeł kogeneracyjnych w Polsce. W tym przekonaniu utwierdziło mnie uzasadnienie tej decyzji, w którym Prezes Leszek Juchniewicz powołał się na fakt, iż (...) ustawodawca przewidział odrębny mechanizm wsparcia wytwarzania energii elektrycznej wytworzonej w kogeneracji oraz odrębny mechanizm wsparcia wytwarzania energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii. (...) Jednoczesne zakwalifikowanie zakupu tej samej ilości energii, jako wypełnienia obydwu obowiązków stanowiłoby bowiem zafałszowanie rzeczywistego obrazu produkcji danego rodzaju energii. W uzasadnieniu były Prezes URE stwierdził ponadto, że w Preambule Dyrektywy 2004/8/WE regulującej zasady wspierania kogeneracji, znalazł się zapis stwierdzający, że wsparcie publiczne powinno być zgodne z postanowieniami wytycznych Wspólnoty w sprawie pomocy państwa w zakresie ochrony środowiska, w tym postanowieniami dotyczącymi zakazu kumulacji pomocy. Oczywiste wydaje się, że to właśnie Pan Leszek Juchniewicz ? pełniący w tamtym okresie obowiązki Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki ? miał obowiązek zwrócenia uwagi ustawodawcy, iż ten nie zawarł zapisów regulujących zasady udzielania wsparcia przez państwo dla podmiotów uzyskujących świadectwa pochodzenia jednocześnie z tytułu wytwarzania energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii oraz z tytułu wytworzenia jej w kogeneracji. Z drugiej jednak strony, zawieranie tego typu zapisów w aktach prawnych wydaje się być nieuzasadnione, bowiem ustawodawca jasno określił zasady wsparcia dla wytwarzania energii elektrycznej w kogeneracji oraz dla wytwarzania energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii. W przypadku wytwarzania energii elektrycznej w kogeneracji wsparcie należne jest wszystkim jednostkom kogeneracyjnym, produkującym energię elektryczną ze średnioroczną sprawnością przemiany energii chemicznej paliwa w energię elektryczną lub mechaniczną i ciepło użytkowe w kogeneracji, co najmniej równą sprawności granicznej:

  • 75% dla jednostki kogeneracji z urządzeniami typu: turbina gazowa przeciwprężna, turbina gazowa z odzyskiem ciepła, silnik spalinowy, mikroturbina, silnik Stirlinga, ogniwo paliwowe, albo
  • 80% dla jednostki kogeneracji z urządzeniami typu: układ gazowo-parowy z odzyskiem ciepła, turbina gazowa upustowo-kondensacyjna.

Z kolei, w przypadku wytwarzania energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii, wsparcie należne jest wszystkim źródłom wytwórczym wykorzystującym w procesie przetwarzania energię wiatru, promieniowania słonecznego, geotermalną, prądów i pływów morskich, spadku rzek oraz energię pozyskiwaną z biomasy, biogazu wysypiskowego, a także biogazu powstałego w procesach odprowadzania lub oczyszczania ścieków albo rozkładu składowanych szczątów roślinnych i zwierzęcych. Jak pokazałem powyżej, ustawodawca rzeczywiście przewidział odrębny mechanizm wsparcia dla wytwarzania energii elektrycznej w kogeneracji oraz odrębny mechanizm wsparcia dla wytwarzania energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii, jednak w żadnym z artykułów ustawy Prawo energetyczne nie zawarł zapisów, które mówiłyby o braku możliwości jednoczesnego uzyskiwania świadectw pochodzenia za tą samą ilość wytworzonej energii elektrycznej z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii oraz z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w kogeneracji. Dlatego uznać należy, że każde źródło wytwórcze spełniające wymogi zawarte w ustawie Prawo energetyczne i aktach wykonawczych, powinno mieć prawo do uzyskiwania należnych świadectw pochodzenia energii. Prezes Leszek Juchniewicz, zaprezentowane powyżej argumenty wsparł na zakończenie następującą konkluzją: Stosowane przez państwo członkowskie systemy wsparcia energii odnawialnej oraz energii wytwarzanej w kogeneracji, nie mogą zatem w nadmierny i nieuzasadniony ekonomicznie sposób wspomagać działalności przedsiębiorców produkujących energię elektryczną. Przyznana pomoc powinna się ściśle ograniczać do pokrycia dodatkowych kosztów produkcji w porównaniu z cenami rynkowymi energii konwencjonalnej.(...) Wobec tego, w mojej ocenie, przyjęcie koncepcji, iż przedsiębiorstwa posiadające źródła odnawialne będące jednocześnie jednostkami kogeneracji mogą korzystać z obydwu systemów wsparcia w odniesieniu do tej samej ilości energii elektrycznej, stanowiłoby niczym nieuzasadnione uprzywilejowanie tych podmiotów na rynku, w stosunku do pozostałych wytwórców energii elektrycznej. W swojej konkluzji Leszek Juchniewicz, po raz kolejny jako Prezes URE, udzielił niczym nieuzasadnionego wsparcia przestarzałym technologicznie dużym źródłom zawodowym, kosztem nowoczesnych i ekologicznych rozproszonych źródeł kogeneracyjnych. Co spowodowało publikację tego komunikatu? Czyżby wielkokrotnie prezentowana niechęć do niezależnych wytwórców energii elektrycznej i ciepła? Może obawa o to, że dodatkowa ?zachęta? dla potencjalnych inwestorów w postaci świadectw pochodzenia energii elektrycznej z kogeneracji (wycenianych na ok. 110-115 zł/MWh) zagrozi monopolistycznej pozycji powstającym pionowo skonsolidowanym grupom energetycznym? A może obawa o to, że łączenie obydwu systemów wsparcia spowoduje gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej? Nieważne co skłoniło ówczesnego Prezesa URE do publikacji tego komunikatu, ważne jest jednak, że jak większość z Państwa wie, w chwili obecnej większość projektów inwestycyjnych w obszarze energetyki odnawialnej osiąga rentowność tylko w przypadku pozyskania dofinansowania z funduszy unijnych. Umożliwienie inwestorom przez Prezesa URE jednoczesnego uzyskiwania świadectw pochodzenia za tę samą ilość wytworzonej energii elektrycznej z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii oraz z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w kogeneracji umożliwiłoby rozwój energetyki odnawialnej w Polsce, co jest szczególnie ważne w przededniu zapowiadanego przez EUobserver wejścia w życie dyrektywy narzucającej każdemu państwu Unii Europejskiej obowiązkowe limity udziału energii odnawialnej (Niklewicz K. ?Kłopotliwy obowiązek odnawialnej energii?. Gazeta Wyborcza 01.01.2008 r.). Komisja Europejska zamierza bowiem zawrzeć w Dyrektywie zapis mówiący o tym, że minimalny obowiązkowy udział energii odnawialnej w łącznym bilansie energetycznym każdego z państw Unii Europejskiej powinien wynosić 5,75%. Należy zaznaczyć, że będzie to jednak wyłącznie próg minimalny, a każde państwo UE otrzyma oprócz niego jeszcze dodatkowy, ?narodowy? limit dla udziału energii odnawialnej ? znacznie wyższy. Dyrektywa ma bowiem za zadanie umożliwić państwom członkowskim UE osiągnięcie ostatecznego celu, jakim jest 20% poziom udziału ?zielonej? energii w łącznym bilansie energetycznym Unii w 2020 roku. W związku z tym, w wielu krajach, w tym również w Polsce, konieczny będzie skokowy wzrost inwestycji w obszarze energetyki odnawialnej. Zdaniem członków Stowarzyszenia Niezależnych Wytwórców Energii Skojarzonej umożliwienie inwestorom uzyskiwania świadectw pochodzenia za tę samą ilość wytworzonej energii elektrycznej z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii oraz z tytułu wytworzenia energii elektrycznej w kogeneracji znacząco przyspieszy rozwój ?zielonej? energetyki w Polsce. A wtedy, może nie spełnią się szacunki Ministerstwa Gospodarki, z których wynika, że udział źródeł odnawialnych w 2020 r. osiągnie w Polsce najwyżej 9%. Panie Prezesie Urzędu Regulacji Energetyki, ma Pan już doświadczenie we wstrzymywaniu decyzji swojego poprzednika ? może pora na powtórzenie tego kroku? Członkowie Stowarzyszenia Niezależnych Wytwórców Energii Skojarzonej liczą na Pana!