Otwarcie rynku energii w Polsce

Szum medialny wywołany decyzją Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki z dnia 3 października 2007 roku o zwolnieniu przedsiębiorstw energetycznych posiadających koncesje na obrót energią elektryczną z obowiązku przedkładania taryf do zatwierdzenia spowodował u mnie chęć podzielenia się własnymi doświadczeniami z podobnego procesu. Doświadczenia dotyczą działalności koncesjonowanej z zakresu produkcji ciepła. Spółka, w której pracowałem przeprowadziła modernizację systemu ciepłowniczego na terenie jednej z małopolskich gmin. Modernizacja była konieczna, gdyż komin osiedlowej kotłowni groził zawaleniem, mieszkańcy o wielu lat nie oglądali białego śniegu, a sieć ciepłownicza była tak skorodowana, że zimą na trawnikach pod którymi przebiegały rury, trawa była bardziej zielona niż na boiskach piłkarskich polskich klubów pierwszoligowych. Ponadto, mieszkańcy skarżyli się, że zimą następują częste przerwy w dostawach ciepłej wody, a kiedy ciepła woda już jest, to wcale nie jest ciepła, ale letnia. Poza tym, mieszkańcy uskarżali się na bardzo głośną pracę lokalnej ciepłowni. Wspólnie z Prezesem postanowiliśmy, że wybawimy mieszkańców gminy z tej opresji i po podpisaniu stosownych umów i wykonaniu niezbędnych prac modernizacyjnych, rozpoczęliśmy dostawy ciepłej wody na potrzeby ciepłej wody użytkowej i centralnego ogrzewania z nowoczesnej elektrociepłowni gazowej. Wśród mieszkańców gminy zapanowała euforia, gdyż ciepła, a raczej gorąca woda dostępna była przez całą dobę,  dostawy ciepła realizowane były bez usterek, komin grożący zawaleniem został usunięty, a w słoneczne dni śnieg wprost raził w oczy. Powodem euforii, oprócz wzrostu komfortu cieplnego, był fakt, iż odbiorcy nadal płacili za ciepło wg stawek, po których było ono dostarczane ze zdezelowanej kotłowni węglowo-olejowej. Osiedle stało się istnym rajem, a my z Prezesem byliśmy z siebie bardzo zadowoleni. Niestety sielanka w gminie trwała tylko kilka miesięcy, gdyż Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził nową taryfę dla ciepła, a wraz z wejściem w życie taryfy okazało się, że...

  • komin ciepłowni tylko tak groźnie wyglądał, a mieszkańcy osiedla przez kilkanaście lat bardzo się z nim zżyli,
  • mieszkańcy zaczęli tęsknić do widoku zielonej trawy wzdłuż trasy ciepłociągu, gdyż przypominała im ona o nadchodzącej wiośnie,
  • zbyt biały śnieg okazał się niezdrowy, gdyż u wielu mieszkańców powodował zapalenie spojówek,
  • przerwy w dostawach ciepła, jakie występowały w ostatnich latach wcale nie były tak dokuczliwe, gdyż mieszkańcy przyzwyczaili się do nich,
  • zbyt gorąca woda jest niebezpieczna, gdyż można się poparzyć.

Lista zarzutów kierowanych do Prezesa i do mnie była znacznie dłuższa, jednakże fakt zatwierdzenia taryfy dla ciepła przez Prezesa URE spowodował, że stawki zawarte w taryfie dla ciepła zostały przez mieszkańców zaakceptowane. Niestety, wraz z nowelizacją ustawy Prawo energetyczne zmianie uległy progi koncesjonowania i spółka zwolniona została z obowiązku przedkładania taryfy do zatwierdzenia. Początkowo Prezes i ja cieszyliśmy się z tego rozwiązania, jednak do czasu... Do czasu upływu roku od zatwierdzenia poprzedniej taryfy dla ciepła. Nasza propozycja nowych poziomów cen i stawek opłat za dostawy ciepła (dodajmy, że skalkulowana w porozumieniu z władzami lokalnymi) spotkała się z ostrym sprzeciwem mieszkańców, a Prezes i ja nazwani zostaliśmy wyzyskiwaczami i naciągaczami. Do dnia dzisiejszego nie potrafimy zrozumieć, w czym tkwi magia Prezesa URE, która powoduje, że zatwierdzona przez Niego taryfa przyjmowana jest przez mieszkańców bez jakiegokolwiek słowa sprzeciwu, a każda inna jest odrzucana? Tłumaczymy sobie to tym, iż Prezes URE wzbudził wśród wielu odbiorców energii poczucie, że jest on jedynym gwarantem niskich i właściwie kalkulowanych cen energii. Ilu z nich wie, że to tylko złudzenie?