Jak to jest z tym promowaniem konkurencji?

Decyzja, iż nowe taryfy żadnego z kluczowych przedsiębiorstw sektora gazowego nie wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2008 r. oraz wezwanie przez Prezesa URE przedsiębiorstwa RWE STOEN S.A. do pilnego wyjaśnienia powodów rozesłania do swoich odbiorców energii elektrycznej z grupy taryfowej G informacji, z której wynika, że firma w 2008 roku zamierza oferować własne taryfy (nie zatwierdzone przez Prezesa URE), skłoniła mnie do pochylenia się nad działaniami Prezesa URE w stosunku do niezależnych wytwórców energii skojarzonej (najmniejszych podmiotów w sektorze wytwarzania energii elektrycznej). Chwila refleksji nad pozycją niezależnych wytwórców wydaje się być tym bardziej uzasadniona, iż podczas wszystkich publicznych wystąpień Prezes URE (mowa oczywiście o dr Leszku Juchniewiczu) zapewniał, że niezależni wytwórcy z podsektora energetyki gazowej będą mogli liczyć na jego wsparcie. Jednakże praktyka pokazała, że słowa Prezesa URE okazały niespełnionymi obietnicami, a podejmowane działania z reguły tylko pogarszały sytuację ekonomiczną niezależnych wytwórców. A jak wyglądało promowanie konkurencji (a raczej utrudnianie działalności) w podsektorze energetyki gazowej przez Prezesa URE? Prześledźmy te działania. ?Rewolucyjnym" pomysłem Prezesa URE, z punktu widzenia rozwoju rynku kogeneracji gazowej w Polsce, była decyzja wprowadzająca od dnia 1 stycznia 2005 r. zmiany w zasadach sprzedaży i rozliczeń za energię elektryczną wytwarzaną w skojarzeniu. W wyniku tych zmian elektrociepłownie gazowe, nie posiadające kontraktów długoterminowych, zmuszone zostały do konkurowania cenowego ze źródłami opalanymi węglem kamiennym, o niższej sprawności i zdecydowanie bardziej negatywnym oddziaływaniu na środowisko. Decyzja Prezesa URE spowodowała, że wytwórcy energii elektrycznej produkowanej w skojarzeniu utracili możliwość zatwierdzania taryf dla energii elektrycznej, a w związku utracili także możliwość sprzedaży energii elektrycznej po cenach wyższych od obowiązujących na rynku ?konkurencyjnym" (zdominowanym przez przestarzałe, zamortyzowane źródła węglowe). Jak wynika z dokumentów publikowanych przez Prezesa URE, rozwiązaniem powyższego problemu, które uwzględniałoby ekologiczną cechę produkowanej z gazu ziemnego energii elektrycznej miały być przychody uzyskiwane ze sprzedaży nadwyżek uprawnień do emisji CO2. Jednak przyjęta metoda rozdziału uprawnień bazująca na emisji historycznej i zlikwidowanie premii early action postawiła istniejące elektrociepłownie gazowe kolejny raz w bardzo trudnej sytuacji. Mianowicie, wszystkie tego typu obiekty w Polsce powstały w latach 1999-2004, zatem emisja historyczna z lat 2001-2004 (stanowiąca bazę do ustanowienia przydziałów) była niższa od tej jaka byłaby, gdyby te obiekty nie powstały i nie wyeliminowały z pracy źródeł węglowych. W ten sposób wytwórcy, którzy wybudowali gazowe źródła kogeneracyjne, wykorzystali już potencjał ograniczania emisji CO2 i nie mieli możliwości realizacji nałożonej ścieżki redukcyjnej. Ponadto, niektóre przedsiębiorstwa wskutek wprowadzenia nowych regulacji w zakresie sprzedaży energii skojarzonej zostały zmuszone do wyłączenia z ruchu turbin gazowych, w związku z tym równoważną ilość ciepła zmuszone były produkować z węgla. W ich przypadku emisja CO2 przekraczała poziom przyznanych uprawnień wynikających ze średniej emisji w okresie pracy urządzeń spalających gaz ziemny i zmusiła do zakupu uprawnień do emisji. Zatem przedsiębiorstwa te zostały decyzją Prezesa URE podwójnie ukarane za bardzo pożądaną aktywność w dziedzinie ochrony środowiska. Tym, czym dla najmniejszych źródeł gazowych była decyzja wprowadzająca od dnia 1 stycznia 2005 r. zmiany w zasadach sprzedaży i rozliczeń za energię elektryczną wytwarzaną w skojarzeniu, dla największych elektrociepłowni gazowych okazały się zapisy ustawy o zasadach pokrywania kosztów powstałych u wytwórców w związku z przedterminowym rozwiązaniem umów długoterminowych sprzedaży mocy i energii elektrycznej (ustawa o KDT). Zapisy ustawy powodują, że ceny sprzedaży energii elektrycznej przez największe elektrociepłownie gazowe spadną do poziomu czyniącego nieopłacalną produkcję energii elektrycznej w kondensacji (reżim pracy elektrociepłowni w okresie letnim) i źródła te pracować będą wyłącznie w sezonie grzewczym. Jak widać, zastosowana metodologia przydziału uprawnień do emisji CO2, decyzja Prezesa URE w sprawie zwolnienia przedsiębiorstw energetycznych zajmujących się wytwarzaniem energii elektrycznej w skojarzeniu z wytwarzaniem ciepła z obowiązku przedkładania taryf dla energii elektrycznej do zatwierdzenia, a także zapisy ustawy o zasadach pokrywania kosztów powstałych u wytwórców w związku z przedterminowym rozwiązaniem umów długoterminowych sprzedaży mocy i energii elektrycznej prowadzą do systematycznego wypierania z rynku podmiotów, które zainwestowały w kogenerację gazową. Światełkiem w tunelu dla przedstawicieli sektora niezależnych wytwórców jest obecnie rynek świadectw pochodzenia z kogeneracji oraz wysokość jednostkowych opłat zastępczych dla kogeneracji gazowej obowiązujących w 2008 roku, tj. 117,00 zł/MWh (97,74% średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym). Jednakże dotychczasowe działania Prezesa URE na rzecz ?promowania" wysokosprawnej kogeneracji gazowej budzą u wielu wytwórców i potencjalnych inwestorów obawy, że już od 2009 roku wysokość jednostkowych opłat zastępczych dla kogeneracji gazowej będzie systematycznie spadać. Obawy o to są jak najbardziej uzasadnione, gdyż gazowa kogeneracja rozproszona nadal traktowana jest przez Prezesa URE po macoszemu. Za przykład niechaj posłuży trwająca już od kilku miesięcy walka Karpackiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego (dawniej Karpacka Spółka Gazownictwa) o uzyskanie koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej (uzyskanie koncesji umożliwi spółce ubieganie się o świadectwa pochodzenia z kogeneracji). Prezes URE już dwukrotnie odmawiał zatwierdzenia koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej, zmuszając spółkę do sprzedaży nadwyżek produkowanej energii elektrycznej do sieci lokalnego operatora po cenie nieznacznie przekraczającej 100,00 zł/MWh, bez możliwości ubiegania się o świadectwa pochodzenia z kogeneracji - pomimo, że lokalny operator systemu elektroenergetycznego wykazuje kupowaną energię elektryczną jako pochodzącą z wysokosprawnej kogeneracji. Poza tym, z uzasadnienia decyzji Prezesa URE wynika, że praca tego źródła (o mocy elektrycznej 119 kW) stanowi zagrożenie dla rozwoju konkurencyjnego rynku energii elektrycznej w Polsce. Cóż można w tej sytuacji powiedzieć? Chyba tylko to, że dzięki temu uzasadnieniu wreszcie wiadomo dlaczego właściciele gazowych źródeł wytwórczych napotykają na tyle przeszkód i ograniczeń ze strony Prezesa URE. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że dopóki Prezes URE będzie odpowiedzialny za promowanie konkurencji na rynku paliw i energii przeszkody i ograniczenia dla niezależnych wytwórców nie znikną.W materiale wykorzystano artykuł prof. J. Popczyka opisujący regulacje prawne odnoszące się do podsektora energetyki gazowej.